sobota, 25 kwietnia 2020

Louise Candlish - Na progu zła/ Recenzja

Gdy po powrocie z kilkudniowego wyjazdu Fiona Lawson zastaje obcych ludzi, którzy wprowadzają się do jej wartego miliony funtów domu, jest przekonana, że zaszło nieporozumienie. Gdzie się podziały rzeczy jej rodziny? Co z meblami i ubraniami? Nie może uwierzyć, że cały ich dobytek rozpłynął się w powietrzu. Zrozpaczona na oczach nowych właścicieli bez powodzenia próbuje dodzwonić się do męża. Wszystko wskazuje na to, że Bram, z którym Fi żyje w separacji, przepadł bez wieści, a wraz z nim zniknęli ich synowie. Usiłując zapanować nad tą niewyobrażalnie absurdalną sytuacją, Fiona stopniowo odkrywa całą prawdę.
Powieść Louise Candlish to hipnotyzujący thriller psychologiczny o ludziach ogarniętych obsesją posiadania. Recenzenci podkreślają, że jest zatrważająco realistyczna, zaskakuje i przejmuje do głębi. Wciąga bez reszty i napawa trwogą, a oryginalna forma narracji przebija wszystko.




Za książkę dziękuję Wydawnictwu Muza



Co byście zrobili, kiedy wracając po kilkudniowej nieobecności w domu, widzicie, jak obcy ludzie wnoszą do niego własne meble? Próbowalibyście ten problem rozwiązać.

Z taką sytuacją spotkała się Fiona, która po powrocie do domu odkrywa, że ktoś właśnie wprowadza się do jej mieszkania. Sądziła, że zaszła pomyłka, lecz to prawdziwa rzeczywistość. Okazuje się, że jej dom został sprzedany podczas jej nieobecności przez jej męża, z którym była w separacji. Próbuje się do niego dodzwonić, ale bezskutecznie. Do tego chce się wszystkiego dowiedzieć.

W tym momencie zaczyna się dość długa i mozolna część książki, która sprawi, że czytelnik dowie się co dokładnie się stało. Opowieść pisana z dwóch perspektyw - Fiony i Bram, jej męża.

Autorka chciała przedstawić obydwie strony tego konfliktu, co dobrze się czytało.
Ale niestety, trochę za dużo było tych informacji o tym, co działo się w życiu bohaterów nim doszło do zaistniałej sytuacji. Rozwlekłe sytuacje, które do książki kompletnie nic nie wnosiły. Za dużo opisów niepotrzebnych sytuacji.
Gdyby autorka skupiła się bardziej na rozwiązaniu problemu, szantażu, to książka miałaby potencjał. A tak, czytelnik dostaje opis życia dwóch bohaterów, którzy żyli w separacji i mieli przed sobą tajemnice.  
Gdyby autorka trzymała się tego, co było na początku, to książka byłaby idealna. 
Z każdą kolejną stroną, moje zaciekawienie spadało. Zaczęło się lanie wody, aby coś napisać, czymś zapisać strony.
Czekałam, aż zacznie się dziać się coś ciekawego, jakaś akcja czy cokolwiek, a czytałam jak to było źle bohaterom itp. Wiele sytuacji było zapychaczami, byleby coś się działo.
Dopiero ostatnie 80 stron coś zaczęło wnosić do akcji, coś się powoli rozkręciło.
Książka miała potencjał, zapowiadało się naprawdę świetnie i idealnie, ale niestety, brakło tego czegoś... Gdyby zostawić początek i niektóre rzeczy ze środka i końcówkę oraz trochę pozmieniać pewne rzeczy, powstałaby naprawdę świetna książka.


Ocena: 3+

wtorek, 14 kwietnia 2020

Graham Masterton - Świst umarłych/ Recenzja

To zabójstwo jest wyraźnym ostrzeżeniem dla tych, którzy lubią puszczać parę z ust: tylko milczenie może cię ocalić.

Sierżant Kieran O’Regan tropił najgroźniejszych przestępców. Teraz nie żyje. Na cmentarzu znaleziono jego pozbawione głowy ciało z wetkniętym w gardło fletem…

To makabryczne zabójstwo jest wyraźnym ostrzeżeniem dla potencjalnych informatorów: tylko milczenie może cię ocalić. O’Regan miał bowiem dostarczyć kluczowe dowody w śledztwie dotyczącym korupcji w policji.

Dochodzenie było powiązane z aresztowaniem miejscowego dealera narkotyków, który – choć nie brakowało dowodów jego winy – uniknął kary. Gangstera wsadziła za kratki nadkomisarz Katie Maguire, która za wszelką cenę chce doprowadzić tę sprawę do końca.

Ale kiedy kolejny policjant zostanie zamordowany w ten sam sposób, Katie zrozumie, że ludzie wolą milczeć niż stracić głowę…



Katie musi rozwiązać kolejne śledztwo.
Tym razem związane z jej pracą.
Mordowani są policjanci. Mają obciętą głowę i flet w ustach.
Makabryczne zbrodnie sprawiają, że Katie za wszelką cenę próbuje rozwiązać tę sprawę, choć to nie będzie łatwe, ponieważ ktoś tego nie chce.

To chyba nieco gorsza książka Grahama z serii o Katie.
Brakło tego dreszczyku emocji, jaki można poczuć czytając jego książki.
A w książce Świst umarłych brakło tego jak i różnych zwrotów akcji. Na szczęście, w tej książce Graham bardziej skupił się na śledztwie niż na życiu prywatnym Katie, która zaczyna być nieco irytująca. Tu spotyka się z jakimś mężczyzną, a gdy coś się dzieje źle między nimi, oddaje się w ramiona koleżanki z pracy, która się w niej kocha (koleżanka w Katie). Całują się, biorą razem prysznic, śpią w jednym łóżku. Katie sama nie wie czego chce.
Co do śledztwa.
Ciekawe, choć nudne. Brakło jakiś interesujących sytuacji. Skoro prowadziła śledztwo w sprawie morderstw policjantów, to osoby powiązane z tymi morderstwami powinni robić coś więcej, aby powstrzymać panią nadkomisarz. Brakło gróźb, porwań czy czegoś podobnego.


Ocena: 3-

wtorek, 31 marca 2020

Migawki miesiąca - marzec

Marzec nie był łaskawy do robienia zdjęć.

Początek miesiąca jeszcze słoneczny.


Potem było mgliście.


I urodzinowo.
Skromnie było.


Tuż przed całym zamieszaniem z niewychodzeniem z domu pozwoliłam sobie na szybki wypad na wiosenne zdjęcia.





Ostatni dzień marca żegnał się śniegiem.
Piękna zima tejże wiosny.



poniedziałek, 30 marca 2020

Marcowe podsumowanie czytelnicze.

Czas na kolejne podsumowanie.
Tym razem czas na marzec.


1. Maria Adolfsson - Podstęp



2. Bartosz Szczygielski - Wskazówki


3. Agnieszka Lingas-Łoniewska - Bez pożegnania


4. Ahsan Ridha Hassan - Zabobon

czwartek, 26 marca 2020

Ahsan Ridha Hassan - Zabobon

Każdy ma wspomnienia. Każdy swoje. A pamięć kusi, by nie być jej wiernym.

Bartek kończy właśnie książkę inspirowaną niedawną zbrodnią. Ma morderstwo: w Brzezinach Śląskich młodociany Cygan zabił w afekcie swoją rodzinę, po czym zwariował i został zamknięty w zakładzie. Bartkowi czegoś jednak brakuje w tej opowieści. Coś się nie zgadza.

Po przypadkowym spotkaniu z dawnym przyjacielem dopadają go wspomnienia o byłej dziewczynie, prawdziwej heroinie. Pod ich wpływem ponownie drąży sprawę morderstwa. Mętny trop prowadzi do niepokojących interpretacji. Tu zaczyna się prawdziwa podróż bohatera. Od tej pory żyje jednocześnie we dnie i w nocy, w świecie realnym i irracjonalnym.

Równocześnie Bartek mierzy się z własnymi demonami z przeszłości. Pragnie się zakorzenić, zamieszkać ze swoją ciężarną partnerką, porzucić kawalerskie życie, zbudować przyszłość. Ale nie potrafi.



Za książkę dziękuję Wydawnictwu Marginesy.

Nie wiem, czy powinnam recenzować tą książkę, ponieważ nie skończyłam jej.
Gdyby nie opis na okładce, nie wiedziałabym o czym jest książka.
Potok słów, który wylał się spod rąk autora sprawił, że nie wiedziałam co miał on na myśli. Spisane wszystko, co siedziało w głowie autora, chaotyczne, niezrozumiałe dla mnie. Próbowałam czytać, ale poległam na 60 stronie i stwierdziłam, że nie przebrnę dalej przez tą książkę.
Spróbuję za jakiś czas.


Ocena: 2

sobota, 21 marca 2020

Agnieszka Lingas-Łoniewska - Bez pożegnania/ Recenzja przedpremierowa.

Jacek Krall śni o wojnie. Chyba że akurat desperacko robi wszystko, by stracić świadomość, nim nadejdą koszmary. Gdy przenosi się do Orzysza, pod skrzydła pułkownika Piotra Sadowskiego, znajduje się na skraju wyczerpania. Silny zespół stresu pourazowego i wyrzuty sumienia związane z tragicznie zakończoną misją wojskową sprawiły, że doszedł do ściany. Wreszcie decyduje się poprosić o pomoc.
Weronika Szuwarska poniosła największą z możliwych strat. By zapomnieć o przeszłości, poświęca się pracy terapeutki. Gdy w jej gabinecie pojawia się przystojny, tajemniczy żołnierz, na którego od pewnego czasu stale się natyka, serce pani psycholog wreszcie się budzi. To nie będzie standardowa terapia. A na pewno najtrudniejsza w jej karierze. I najważniejsza.
Tymczasem Piotr Sadowski i jego żona Paulina muszą stawić czoła rodzinnym problemom. A także przeszłości, która nie daje o sobie zapomnieć. Gdy dawny wróg wyjdzie na wolność, ich życie znajdzie się w niebezpieczeństwie, a losy obu par splotą się nierozerwalnie.
I choć miłość to potężna siła, tym razem jej zwycięstwo zawiśnie na włosku.


Główny bohater, Jacek Krall cierpi na PTSD, czyli stres pourazowy po przebytej misji jako żołnierz. 
Decyduje się poprosić o pomoc, choć nie jest to dla niego łatwe.
Poznaje panią psycholog, Weronikę, która również w życiu przeszła bardzo wiele złego.
To sprawia, że tych dwoje zakochuje się w sobie i oboje postanawiają sobie pomóc, choć to nie będzie łatwe, ponieważ Jacek mimo starań, zdarzy mu się sięgnąć po rzeczy, które nie są dla niego i jego związku dobre.

Przy okazji wplecione są historie poprzednich bohaterów z książki "Bez przebaczenia".
Piotr i Paulina żyją swoim spokojnym życiem, lecz pewnego dnia przeszłość wraca do nich ze zdwojoną siłą. Muszą sobie poradzić z tym, co działo się kiedyś i stawić czoła człowiekowi, który chce zniszczyć ich dotychczasowe życie.

W książce "Bez pożegnania" jest wiele wyjaśnień z wydarzeń z poprzedniej książki, więc czytelnik ma świadomość tego, co działo się w poprzedniej książce jeśli chodzi o losy Piotra i Pauliny.

W książce autorka chce przekazać to, jak wygląda życie żołnierza ze stresem pourazowym i z tym, jak on sobie radzi w codziennych sytuacjach, a czasami to nie jest łatwe, ponieważ różne dźwięki czy jakieś wydarzenia sprawiają, że taki człowiek wpada w panikę. Często nie może sobie poradzić, a rodzina nie jest w stanie zrozumieć tego, co taki człowiek przeżywa i zdarza się, że zostaje sam. Dlatego ważna jest pomoc psychologa bądź osoby, która przeszła to samo. 
Autorka próbuje przekazać czytelnikowi, jak to działa, co dzieje się w głowie takiego człowieka, który panicznie boi się żyć w normalnym życiu, gdzie koszmary często nie dają spać ani żyć. 

Książka to połączenie tragicznych wydarzeń i miłości, która nie jest łatwa dla głównego bohatera. 
Wiele musi się zdarzyć, aby bohaterowie znaleźli swoje miejsce na ziemi, ale kiedy to się uda, przeleje się wiele wody.

Autorka miała dobry pomysł, aby stworzyć książkę o stresie pourazowym żołnierza wracającego z misji w kraju, gdzie panuje wojna domowa. Przytoczyła wiele interesujących rzeczy związanych ze służbą takiego żołnierza. Pokazała oczami bohatera to, co się dzieje podczas misji. Że trzeba być czujnym mimo wszystko, lecz czasami zawodzi ludzka chęć pomocy czy po prostu tą czujność się traci, gdy widzi się, że wszystko jest dobrze.
Lecz są i minusy książki.
Wątek miłosny.
Miałam wrażenie, że bohaterowie to ludzie idealni. On z sześciopakiem, umięśniony, przystojny.
Ona to kobieta z kobiecymi kształtami, piękna, mądra, inteligentna.
Wszyscy są piękni, idealni pod względem wyglądu i zachowania.
I te niektóre rozmowy.
Czasami miałam wrażenie, że te miłosne dialogi są mówione przez nastolatki. "Paulineczko", "Piotrusiu mój","Umrę bez Ciebie", "Jesteś miłością mojego życia", "Nigdy Cię nie zostawię". Czy tak mówią do siebie dorośli ludzie? Z tego co się orientuję, to chyba nie... Chyba, że nie jestem wrażliwa na uroki miłości. 
Albo Weronika, spotykając już się z Jackiem, spotyka go na imprezie, naćpanego, bzykającego inną kobietę. Ona się temu przygląda bez mrugnięciem oka, potem zabiera go do domu i zajmuje się nim, choć sam deklarował, że ona jest tą najważniejszą, tą, która wyciąga go z piekła...
Nie, nie, nie.
To tylko takie małe minusy książki, ogólnie historia PTSD i wątek miłosny znośny.


Ocena: 4=

Za możliwość przeczytania przedpremierowo książki, dziękuję wydawnictwu Burda Książki.

wtorek, 10 marca 2020

Bartosz Szczygielski - Wskazówki/ Recenzja przedpremierowa

Gdyby tylko Maks nie poszedł na wagary… Gdyby tylko nie wpadł na tę tajemniczą kobietę... Gdyby tylko nie pomylił swojego plecaka z jej plecakiem... Przed Maksem najbardziej pechowy i najdłuższy dzień w życiu, a to wszystko za sprawą tajemniczej Milady i magicznego zegarka pradziadka.



Recenzja przedpremierowa.
Za książkę dziękuję Wydawnictwu Wilga.

Maks to normalny trzynastolatek, wychowywany przez zapracowanego tatę.
Czasami chodzi do pradziadka, którego lubi.

Maks i koleżanka z klasy, kujonka Marta nie mają telefonów komórkowych, co sprawia, że są oni wyśmiewani w klasie.

Dzień wagarowicza to przełomowy dzień dla chłopca. Postanawia pierwszy raz nie pójść do szkoły tylko na wagary, aby zarobić pieniądze na swój telefon komórkowy.

Jednak to była zła decyzja, ponieważ Maks wpada w poważne kłopoty.
A we wszystkim pomaga mu koleżanka Marta.

Od pradziadka dostaje tajemniczy zegarek, który sprawia, że może on cofać czas o kilka godzin.
To sprawia, że próbuje dowiedzieć się coś o swojej rodzinie, mamie, prababci. Ale nie wie, jakie są tego skutki.


Choć to książka dla dzieci, to niejeden dorosły mógłby ją przeczytać i się zachwycić tą książką.
Przejrzysty język, styl pisania, słownictwo.
Pomysł na cofanie się w czasie, sprawia, że książka nabiera tempa i wydarzenia, które się dzieją, nie są nudne. Książka ma wszystko, co powinny zawierać inne książki. Wydarzenia dzieją się szybko, nie ma żadnych nudnych i długich zapychaczy, wszystko dzieje się szybko, spontanicznie, bez żadnych zająknięć, bez owijania w bawełnę. Maks pragnie dowiedzieć się coś o rodzinie i dzięki zegarkowi zaczyna poznawać losy rodziny i rozumie zachowania taty czy pradziadka. 
Oby kolejny tom szybko został wydany, ponieważ jestem ciekawa, co się dalej wydarzy.

Do przeczytania w tym roku.

 Planowany stosik książek do przeczytania w tym roku.